Archive for Maj, 2012

Nie unikaj antybiotyków

Dlaczego niektórzy chorzy na alzheimera znajdują się w lepszym stanie umysłowym po kuracji antybiotykami? Opowieści takie są na tyle legendarne, że lekarze nie mogą ich ignorować.

Oto dwie relacje córek osób chorych na alzheimera zamieszczone na forum internetowym, na stronie dla naukowców i innych osób za­interesowanych tą chorobą.

Przypadek pierwszy – kobieta w starszym wieku, chora na alz­heimera, z powodu zatoru płucnego była bliska śmierci. Trafiła na szpitalną izbę przyjęć, gdzie podano jej antybiotyk w kroplówce. Od­zyskała sprawność umysłową do tego stopnia, że córka była zaszokowana: „Rozpoznała nas, była w stanie powiedzieć trzy słowa, rozumia­ła wszystko, co do niej mówiliśmy, i reagowała na to. Od niemal roku nie było z nią tak dobrego kontaktu. Przypisuję to kroplówce z anty­biotykiem”.

Przypadek drugi – mężczyzna chory na alzheimera miał poważ­ną infekcję pęcherza. Jak opowiada córka: „Urolog przepisał mu silne antybiotyki. Po kilku dniach ich podawania ojciec na ponad tydzień odzyskał sprawność umysłową. Wcześniej nie pamiętał mojego imie­nia, teraz znowu zwracał się do mnie po imieniu i nawet rozmawiał ze
mną. Zmarł mniej więcej dziesięć dni później. Pomyślałam po prostu, że ktoś powinien o tym wiedzieć”.

To zrozumiale, że gdy widzimy, jak mózg ukochanej osoby na­gle znowu funkcjonuje, traktujemy to jako niewytłumaczalne i szo­kujące zdarzenie, ale dr Brian J. Balin, profesor z Center for Chronić Disorders of Aging na Philadelphia College of Osteopathic Medicine, twierdzi, że często słyszy podobne historie o odzyskaniu sprawności poznawczych po podaniu pacjentom antybiotyków i nie jest nimi za­skoczony.

Profesor Balin to czołowy naukowiec głoszący niekonwencjonal­ną teorię, iż przyczyną alzheimera są infekcje. Fakt, że wiele osób z tą chorobą odzyskuje sprawność umysłową po zażyciu antybiotyków, częściowo za tym przemawia. Istotnie, jedno z najnowszych badań dowiodło, że podawanie chorym na alzheimera przez trzy miesiące dwóch antybiotyków – doksycykliny i rifampicyny – spowolniło utra­tę zdolności poznawczych.

Jednakże antybiotyki nie są trwałym rozwiązaniem. Wystarczy przestać je zażywać, a stan umysłowy znów jest taki, jak przed kuracją, twierdzi prof. Balin. Jego zdaniem mało prawdopodobne jest trwałe odwrócenie w ten sposób uszkodzeń wywołanych długotrwałą cho­robą. Jednakże, spekuluje on, przyjmowanie antybiotyków w wieku średnim i podeszłym, jeszcze przed wystąpieniem objawów, może przyczynić się do powstrzymania lub opóźnienia początku choroby Alzheimera.

Co robić? Oczywiście w tej chwili nikt nie sugeruje, że należy przyjmować antybiotyki, aby uchronić się przed alzheimerem, po­nieważ nikt tak naprawdę nie wie, czy są one skuteczne, bezpieczne i – co najważniejsze – które z nich mogłyby zadziałać. Chodzi przede wszystkim o to, aby uświadomić sobie, że antybiotyki mogą chronić mózg i nie rezygnować z ich przyjmowania, kiedy mają posłużyć zwal­czeniu określonej infekcji. Być może ich działanie jest o wiele szersze, niż przypuszczamy w chwili obecnej. Z drugiej strony, nie należy brać antybiotyków wtedy, kiedy nie jest to bezwzględnie konieczne.

Kontroluj kostki

Zaskakująco proste, nieinwazyjne i niedrogie badanie może ujaw­nić stan poznawczy twojego mózgu i prawdopodobieństwo uda­ru lub demencji. Przeprowadza się je za pomocą urządzenia ultraso- nograficznego o nazwie Doppler oraz opaski uciskowej do pomiaru ciśnienia tętniczego, a polega ono na porównaniu ciśnienia skurczo­wego w kostce z ciśnieniem mierzonym na ramieniu. Jest to tzw. ba­danie wskaźnika kostka-ramię (ABI) i trwa około piętnastu minut.

Teoria: stan naczyń krwionośnych jest podobny w całym organiz­mie, dlatego stopień niedrożności tętnic i krążenie w stopach pozwa­lają określić zaawansowanie miażdżycy w naczyniach krwionośnych w mózgu. Zatem to szybkie badanie umożliwia sprawdzenie ogól­nego zaawansowania miażdżycy. Stosowane jest przede wszystkim w celu wykrywania chorób w tętnicach obwodowych lub kończynach dolnych, lecz eksperymenty wykazują, że zdumiewająco dokładnie ujawnia także zaburzenia poznawcze u ludzi starszych oraz możli­wość wystąpienia udaru i choroby Alzheimera.

Naukowcy z University of Edinburgh przez ponad dziesięć lat kon­trolowali stan zdrowia ponad siedmiuset kobiet i mężczyzn w wieku od pięćdziesięciu pięciu do siedemdziesięciu czterech lat. Ci, u któ­rych wskaźnik ABI był najniższy – co oznacza zaburzenia krążenia – uzyskiwali 60-230 procent mniej punktów na testach logicznego myślenia, umiejętności wysławiania się i szybkości przetwarzania in­formacji. Wniosek: badanie ABI pozwalało wytypować osoby w po­deszłym wieku, u których ryzyko zaburzeń poznawczych było wyższe.

W badaniu przeprowadzonym w National Institute on Aging, w którym udział wzięło ponad 2500 mężczyzn w podeszłym wie­ku, u tych, u których wskaźnik ABI był najniższy, ryzyko wystąpie­nia w ciągu kolejnych ośmiu lat choroby Alzheimera było o 57 pro­cent wyższe, natomiast ryzyko otępienia naczyniowego wyższe było o 225 procent. Choroby naczyniowe wykrywane za pomocą badań ABI przejawiają się w tętnicach mózgowych jako zatory, ubytek tkan­ki mózgowej oraz stany zapalne – a wszystko to są prawdopodobne przyczyny pogorszenia sprawności poznawczych i demencji.

Jak twierdzi doktor nauk medycznych Souvik Sen, dyrektor University of North Carolina Stroke Center, badanie to pozwala również wytypować osoby, które prawdopodobnie doznają udaru, dzięki cze­mu można zastosować środki zapobiegawcze.

Co robić? Zapytaj swojego lekarza o badanie wskaźnika kostka-ramię, aby z wyprzedzeniem podjąć działania zapobiegawcze ewen­tualnym problemom z pamięcią. Następnie, w zależności od wyni­ku badania, stosuj się do zaleceń lekarza mających poprawić krążenie krwi. Zalecenia te mogą obejmować ćwiczenia na stepperze, kontrolowanie ciśnienia krwi i poziomu cholesterolu, zmianę diety lub zaży­wanie leków. Lepiej jest wiedzieć o możliwych problemach zawczasu, kiedy możesz jeszcze coś zrobić, aby im zapobiec, niż dowiedzieć się o nich później, kiedy już nic nie da się zrobić.

Pytaj o narkozę

Po operacji często czujemy się ogłupiali; zazwyczaj narkoza szyb­ko ustępuje, choć niekiedy jej działanie utrzymuje się dniami lub tygodniami. Rzadko, ale niektórzy lekarze stykają się z takimi przy­padkami jak ten sześćdziesięciopięcioletniej kobiety, u której sześć miesięcy po operacji biodra wystąpiła utrata pamięci, a następnie zdiagnozowano u niej alzheimera. Czy to przypadek? Czy narkoza mogła spowodować trwałe uszkodzenia i tym samym przyspieszyć początek choroby – szczególnie u osób genetycznie na nią podatnych lub takich, które już cierpią na łagodne zaburzenia poznawcze po­przedzające demencję?

Możliwość taka niepokoi niektórych specjalistów. Dr Roderick G. Eckenhoff, profesor anestezjologii na University of Pennsylvania School of Medicine w Filadelfii komentuje: „Każdego roku podajemy te leki milionom pacjentów i beztrosko ignorujemy fakt, że mogą one powodować długotrwałe efekty”. Odnotowuje też, iż zwierzęta labo­ratoryjne, którym podaje się powszechnie stosowane środki znieczu­lające wykazują objawy nasilenia śmierci komórek mózgowych, szko­dliwej aglutynacji toksycznego beta-amyloidu i tau oraz długotrwałe zaburzenia poznawcze, w tym utratę pamięci. Eckenhoff obawia się, iż środki te mogą przyspieszać wystąpienie demencji i alzheimera, zwłaszcza u osób starszych, których mózg nie jest już odporny.

Podobnego zdania jest dr Rudolph Tanzi, znany naukowiec gene­tyk z Massachusetts General Hospital w Bostonie, prowadzący bada­nia nad chorobą Alzheimera. Podobnie jak Eckenhoff, skupił się on na ryzyku, jakie niesie ze sobą izofluran, powszechnie stosowany środek do narkozy ogólnej. Prowadzone przez nich eksperymenty wykazały, że pod wpływem izofluranu beta-amyloid działa na kultury bakterii bardziej toksycznie lub wręcz je zabija. Naukowcy wysuwają na pod­stawie tego teorię – jeśli w mózgu osób w podeszłym wieku znajdują się blaszki amyloidu, a tak zazwyczaj jest, to zastosowanie izofluranu pogarsza sytuację, a możliwe, że przyspiesza wystąpienie Alzheimera. Badania wskazują również na to, że osoby mające gen ApoE4 mogą być szczególnie narażone na szkodliwe działania izofluranu.

Doktor Tanzi zaleca unikanie izofluranu, jeśli to możliwe. Kiedy je­go matka niedawno miała operację, poprosił anestezjologa, aby zastą­pić ten środek desfluranem, innym anestetykiem wziewnym. Wyjaśnia on: „Nie mamy jeszcze wystarczającej liczby danych, by zabronić stosowania izofluranu, ale jestem o tym przekonany, i to w wystarczającym stopniu, by nie zgodzić się na za­stosowanie go u mojej matki. Rodzinie czy przyjaciołom zalecałbym unikanie izofluranu. To w dużym stopniu spekulacje i potrzeba jesz­cze wielu badań, ale na obecnym etapie nie ryzykowałbym”.

Tymczasem jednak niedawno przeprowadzone na Washington University badania nie potwierdziły wystąpienia trwałych proble­mów poznawczych w dużej grupie pacjentów po operacji, co mogło­by dowodzić, że narkoza nie stwarza zagrożenia dla mózgu. Mimo to niektórzy specjaliści uprzedzają, że nie ma jeszcze pewności. Zgod­nie z wynikami badań na University of Washington już sam pobyt w szpitalu zwiększa ryzyko demencji u osób starszych.

Co robić? W chwili obecnej specjaliści nie są w tej kwestii zgod­ni i trudno stwierdzić, w jakim stopniu pacjenci po narkozie powinni być zaniepokojeni. Wydaje się, że odnotowane zaburzenia poznawcze i nieodwracalna utrata pamięci po operacji dotyczą przede wszystkim osób starszych, które są szczególnie podatne na alzheimera. Niektó­rzy naukowcy radzą więc pacjentom porozmawiać wcześniej o swoich obawach z anestezjologiem. W każdym razie należy być świadomym potencjalnego problemu i zwracać uwagę na wyniki dalszych badań.

Zastanów sie nad przyjmowaniem kwasu alfa liponowego i alcaru

Gdybyś mógł zażywać jeden antyoksydant, aby zachować sprawność poznawczą w miarę starzenia się, co by to miało być? Dla naukowców z Oregon State University s Linus Pauling Institute od­powiedź wydaje się oczywista – kwas alfa liponowy, znany także ja­ko kwas limonowy. To najsilniejszy antyoksydant działający odmładzająco na mózg starzejących się zwierząt, z jakim kiedykolwiek się zetknęliśmy, twierdzi dr Tory Hagen, zauważając jednocześnie, iż szczególnie skutecznie działa on w połączeniu z suplementem acetylo-L-karnityny (ALCAR).

Doktor Hagen i profesor biochemii dr Bruc Ames z University of California w Berkeley to pionierzy badań nad kwasem liponowym. Ames, który obecnie ma osiemdziesiąt lat, odkrył ALCAR w la­tach dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy preparat ten był sprzedawa­ny we Włoszech jako „lek na inteligencję”. W przełomowym badaniu on i Hagen udowodnili, iż po kilku tygodniach podawania ALCARU i kwasu liponowego stare, niemrawe dotąd szczury stały się równie aktywne fizycznie i umysłowo jak szczury o połowę młodsze. „To tak, jakby siedemdziesięciopięciolatek miał energię czterdziestolatka” – twierdzi Ames.

Wyjaśnia, iż komórki mózgowe potrzebują ALCARU jako paliwa dla małych generatorów energii nazywanych mitochondriami. W mia­rę jak się starzejemy, syntetyzujemy o 50 procent ALCARU mniej. Gdy naszym komórkowym elektrowniom brakuje paliwa, przestają prawidłowo funkcjonować, a wówczas neurony nie są w stanie po­rozumiewać się między sobą. Według najnowszych badań zły stan mitochondriów w synapsach komórek mózgowych to jedna z naj­wcześniejszych biochemicznych oznak nadchodzącej choroby Alzhei­mera. Podwyższenie poziomu ALCAR w komórkach mózgu pomaga usprawnić funkcjonowanie mitochondriów, a tym samym zwiększa ogólny poziom naszej energii umysłowej i fizycznej, twierdzi Ames. W testach ALCAR dodatkowo blokuje tworzenie się charakterystycz­nych dla alzheimera splątków białka tau.

Najważniejszym zadaniem kwasu alfa liponowego jest ochrona mitochondrialnych elektrowni przed zniszczeniami wywoływany­mi przez nieustanne ataki wolnych rodników, a kwas liponowy jest jedną z niewielu znanych molekuł antyoksydacyjnych zdolnych do przeniknięcia przez barierę krew-mózg w celu ich odpierania. Gdy mitochondrialnym fabrykom brakuje ochrony antyoksydacyjnej, ja­ką zapewnia kwas liponowy, przestają działać i niszczeją, a wówczas mózg jest bez przerwy w stanie „awarii zasilania”.

Hagen odkrył również, że kwas liponowy najprawdopodobniej chroni mózg przed uszkodzeniami i odwraca ich skutki w jeszcze jeden sposób – chelatuje on, czyli wypłukuje złogi żelaza z mózgu. W miarę, jak się starzejesz, żelazo gromadzi się w neuronach i przy­spiesza „uszkodzenia oksydacyjne”, które obwinia się za pogorszenie umiejętności poznawczych i demencję. Podczas badań Hagen poda­wał starym szczurom kwas liponowy przez zaledwie dwa tygodnie, a poziom żelaza w ich mózgu spadł znacząco, aż do poziomu, jaki ob­serwuje się normalnie u młodych szczurów.

Wykazano, że podawany ludziom kwas alfa liponowy pomaga ob­niżyć ciśnienie krwi, poziom cukru i trój glicerydów, likwiduje insulinooporność oraz zapobiega neuropatii cukrzycowej. Niektórzy le­karze rutynowo podają 600 miligramów kwasu liponowego dziennie diabetykom, aby zapobiec powikłaniom cukrzycowym.

 

Co robić? Zastanów się nad przyjmowaniem jednego z tych suple­mentów lub obu w celu poprawy funkcjonowania komórek mózgo­wych. Można je znaleźć w sklepach ze zdrową żywnością i aptekach, można też kupić w Internecie jako pojedyncze produkty lub łącznie. Jeśli zdecydujesz się na ALCAR, upewnij się, że na etykiecie wymie­niona jest acetylo-L-karnityna, a nie zwykła L-karnityna.

Zarówno kwas alfa liponowy, jak i acetylo-L-karnityna uznawa­ne są za bezpieczne, jeśli tylko nie przekracza się zalecanych dawek: 200 mg dziennie kwasu liponowego i 500 mg dziennie ALCAR-u, choć można także brać niższe dawki. Wyższe dawki w celu leczenia chorób takich jak cukrzyca, można stosować jedynie za zgodą i pod kontrolą lekarza.

Naukowcy z University of California w Berkeley opatentowali ta­bletkę zawierającą 200 mg kwasu alfa liponowego i 500 mg acetylo-L-karnityny, czyli dawki zalecane przez Amesa. Preparat ten nosi nazwę Juvenon. Ames twierdzi, iż wszystkie pieniądze ze sprzedaży produktu przeznacza na testowanie działania suplementu na organizm ludzki. Preparaty za­wierające kwas liponowy i ALCAR sprzedaje też kilka innych firm

 

Zachowaj rozsądek w kwestii alkoholu

Kolejne badania wykazują, że osoby spożywające alkohol w umiarkowanych ilościach są w mniejszym stopniu narażone na ryzy­ko choroby Alzheimera. Najnowsze, przeprowadzone na Wake Forest University Baptist Medical Center dowodzą, że osoby starsze, które piły od ośmiu do czternastu porcji napojów alkoholowych tygodnio­wo – czyli jedną lub dwie dziennie – miały o 37 procent niższe ryzyko demencji niż osoby niepijące. I zła wiadomość – w przypadku osób pijących ponad czternaście drinków tygodniowo ryzyko wystąpienia demencji było dwukrotnie wyższe niż u osób niepijących.

Naukowcy z UCLA odkryli, iż spożywanie dużych ilości alkoho­lu o dwa lub trzy lata przyspiesza wystąpienie objawów alzheimera, a osoby mające do tego gen ApoE4, mogą spodziewać się, że choro­ba pojawi się o cztery do sześciu lat wcześniej. Ponadto badanie Framingham, eksperyment na szeroką skalę trwający kilkadziesiąt lat, w którym badano zdrowie całej społeczności, wykazało, że picie du­żych ilości alkoholu (ponad czternaście drinków tygodniowo) by­ło wskaźnikiem kurczenia się obszarów mózgu odpowiedzialnych za pamięć.

Lekarze brytyjscy publikujący w „British Journal of Psychiatry” ostrzegli, iż upijanie się i nadużywanie alkoholu przez osoby w po­deszłym wieku prowadzi do „cichej epidemii” demencji wywołanej alkoholem, która odpowiada za 10 procent wszystkich przypadków demencji.

Nawet ci ludzie starsi, którzy zazwyczaj piją niewiele lub umiarko­wanie, ale od czasu do czasu upijają się, są bardziej narażeni na otę­pienie umysłowe. Badanie przeprowadzone w Finlandii dowiodło, że ludzie w średnim wieku, upijający się co najmniej raz w miesiącu – pi­jący na przykład więcej niż pięć butelek wina lub piwa na raz – dwa­dzieścia pięć lat później byli narażeni na trzykrotnie wyższe ryzyko demencji, w tym także wystąpienie choroby Alzheimera. Upijanie się do nieprzytomności co najmniej dwa razy w roku zwiększało ryzyko demencji dziesięciokrotnie.

Ale jeden drink lub kieliszek wina dziennie może przyczyniać się do opóźnienia demencji. Badania dowodzą, że alkohol ma działanie przeciwzapalne (stany zapalne sprzyjają chorobie Alzheimera) i pod­nosi poziom dobrego cholesterolu HDL, chroniącego przed otępie­niem umysłowym. Wysoka zawartość antyoksydantów w czerwonym winie sprawia, że dodatkowo przeciwdziała ono demencji. Antyoksydanty te, wśród nich rezerwatrol, działają przeciwzakrzepowo i roz­luźniają naczynia krwionośne, a tym samym przyczyniają się do ich rozszerzenia i poprawy przepływu krwi, co z kolei korzystnie wpływa na funkcje poznawcze. Właśnie z tego powodu wielu naukowców sta­wia czerwone wino nad białym, zawierającym stosunkowo niewiele antyoksydantów.

Co robić? Zapamiętaj, że picie alkoholu w małych ilościach, na­turalnie w wieku dorosłym, prawdopodobnie chroni mózg, ale duże jednorazowe dawki zabijają komórki mózgowe lub upośledzają ich funkcjonowanie, zwiększając ryzyko zaburzeń poznawczych i wystąpienia choroby Alzheimera wiele lat później. Toksyczny wpływ utrzy­muje się długo. Jeśli pijesz, staraj się pić niewielkie lub umiarkowane ilości, powoli, najlepiej podczas posiłków. Niewielkie ilości – czyli nie więcej niż jeden drink dziennie dla kobiet i dwa dla mężczyzn. Jeden drink to 340 g piwa, jeden kieliszek alkoholu wysokoprocentowego lub 141g wina.

Skąd pomysł tego serwisu?

Ostatnimi laty zaobserwowałam, że prowadzi się coraz więcej ba­dań nad sposobami powstrzymania i opóźnienia choroby Alzhei­mera. Takie badania zawsze mnie interesowały, bo genetyczne predys­pozycje sprawiają, że w moim przypadku ryzyko zachorowania jest trzykrotnie wyższe. Często myślałam, że kiedy już zbiorę sto naukowo potwierdzonych możliwych sposobów uniknięcia choroby Alzheime­ra i pogorszenia pamięci spowodowanego podeszłym wiekiem oraz odroczenia ich aż do śmierci, napiszę o nich serwis, aby łatwiej było odpowiedzieć na pytanie: co mamy robić, czekając na upragniony lek na alzheimera?

W końcu znalazłam tych sto prostych sposobów wzmocnienia od­porności mózgu na procesy starzenia się i przygotowania go na spraw­ne funkcjonowanie aż do końca życia. Jestem świadoma, iż być może nie zechcesz wszystkich ich jednocześnie przetestować i że są takie, których być może nigdy nie wypróbujesz. Wyobraź więc sobie, że ten serwis jest jak duży bufet. Jeśli chcesz, możesz spróbować wszystkiego, ale możesz także nie mieć na to ochoty. Sugeruję jednak spróbowanie tego, co uznasz za interesujące. To prawda, że skutecz­ność konkretnych sposobów zależy od genetycznych różnic i indywidualnych upodobań. Na obecnym etapie badań nie można stwierdzić, które z tych sposobów okażą się najskuteczniejsze w twoim przypad­ku, choć wydaje się, że poprawę przynosi wszystko, co pobudza in­telektualnie, każdy rodzaj ćwiczeń fizycznych, kontakty towarzyskie i dieta bogata w antyoksydanty.

Jak wszystkim wiadomo, nauka pełna jest niespodzianek. Przez la­ta w medycynie panował pogląd, że wrzody gastryczne powstają na skutek stresu i niewłaściwej diety. Dopiero po dziesięciu latach au­stralijski lekarz udowodnił sceptykom, że wywołuje je bakteria Helicobacter pylori i że można je leczyć za pomocą antybiotyków. Pozwalam zatem sobie pisać również o niektórych teoriach naukowych spoza głównego nurtu. Pomimo ustalonych poglądów naukowych na temat choroby Alzheimera, nadal pod wieloma względami badania raz po raz przynoszą niespodzianki. Tak naprawdę nie wiadomo do końca, co jest przyczyną choroby oraz jak jej zapobiegać.

W tym serwisie znajdziesz tylko takie sposoby zapobiegania, które mają oparcie w badaniach wiarygodnych naukowców; ekscen­tryczne pomysły pomijam, chyba że i one pochodzą z solidnych, nau­kowych źródeł.

Czy z nabożną czcią przestrzegam wszystkich zaleceń podanych w tym serwisie? W większości tak, zwłaszcza tych dotyczących diety i żywienia. Po ponad dziesięciu latach przerwy ponownie wróci­łam też do gry w tenisa, ale joga, podobnie jak aerobik w wodzie, to dla mnie coś nowego. W chwili gdy piszę te słowa, powinnam jeszcze za­dbać o picie filtrowanej wody i może przyłożyć się do rozwiązywania krzyżówek i gry w scrabble – nigdy tego nie potrafiłam. Mam nadzie­ję, że napisanie  tego serwisu było solidnym bodźcem intelektualnym, choć czasem z jej powodu nie spałam (a to nie jest dobre dla móz­gu). Nie mam problemu z kontaktami towarzyskimi (co jest dobre dla mózgu), choć bycie pisarzem z definicji oznacza siedzący tryb ży­cia i długie godziny pracy w samotności. Niezbyt często chodzę też na spacery poza miasto i prawdopodobnie spędzam o wiele za dużo cza­su na oglądaniu filmów. Wolę jednak myśleć, iż pobudzają mnie one intelektualnie, chociaż nie mam na to dowodów. Co dla mnie najważ­niejsze – fakt, że mój siedemdziesięcioośmioletni mózg wydaje się funkcjonować dość dobrze, pomimo moich niekorzystnych genów. Chciałabym, aby tak pozostało. Mimo to jestem świadoma, iż życie, podobnie jak nauka, jest pełne niespodzianek. Nie wiadomo, czy czeka mnie w przyszłości choroba Alzheimera, ale robię, co mogę, aby nie dać się jej dogonić i zachęcam cię do tego samego.

Możesz uratować swój mózg

Choć choroba Alzheimera jest przerażająca i niszczycielska, z co­raz większym optymizmem podchodzimy do szansy zmniejszenia ryzyka zachorowania i tym samym ocalenia siebie. Na blogach po­jawia się nowy slogan, w pełni zgodny zresztą z najnowszym podej­ściem naukowym: „Znaleźliśmy lek na chorobę Alzheimera – a jest nim zapobieganie jej wystąpieniu”. Najlepsi specjaliści mówią, że to, czy rozwinie się ona u nas, nie jest całkowicie sprawą przypadku, kwe­stią losową czy przeznaczeniem ani też nieuniknioną konsekwencją starzenia się.

Owszem, pokolenie wyżu demograficznego starzeje się i możemy stanąć w obliczu epidemii. Owszem, w przyszłości może pojawić się lek całkowicie lub częściowo pozwalający wyleczyć się z choroby, ale fakty są takie, że nasza podatność na alzheimera, podobnie jak na cho­roby serca, raka czy cukrzycę, tylko w pewnym stopniu zależy od ge­nów. Wpływ na to mają także czynniki, nad którymi mamy kontrolę, a długi czas rozwoju choroby daje nam całe lata szans, by coś zmienić. Szczególnie niezwykłe jest to, że stan twojego zdrowia w wieku śred­nim – gdy masz czterdzieści lub pięćdziesiąt lat – wydaje się czyn­nikiem decydującym o zdrowiu twojego mózgu w wieku lat siedemdziesięciu lub osiemdziesięciu.

Ponadto wyniki badań naukowych wyraźnie wskazują, że decyzje, które podejmujemy każdego dnia, nawet te najbardziej błahe, mogą przyczynić się do sprawnego działania naszego mózgu aż do wieku lat dziewięćdziesięciu lub do końca życia. Czołowi naukowcy dostar­czają dowodów, że mamy zdumiewającą władzę nad swoim mózgiem. Spożywając, na przykład, właściwe produkty, utrzymując szerokie kontakty towarzyskie, wykonując odpowiednie ćwiczenia fizyczne, przyjmując właściwe suplementy oraz kontrolując ciśnienie i poziom stresu, a także lecząc depresję, możemy zmniejszyć ryzyko alzheime­ra, a być może nawet do tego stopnia opóźniać wystąpienie choroby, że przed śmiercią nie zdąży zaatakować.

Badania przeprowadzone na University of Washington School of Medicine wykazały, że dieta bogata w tłuszcze nasycone oraz cukier przyczynia się do podwyższenia w mózgu poziomu beta-amyloidu, toksycznego białka, obarczanego odpowiedzialnością za zniszcze­nia wywoływane przez chorobę Alzheimera. Spożywanie pewnych pokarmów najwyraźniej zmniejsza zagrożenie, jakie toksyczny amyloid stwarza dla komórek mózgu. Po zdumiewających eksperymen­tach, znany specjalista od mózgu, doktor Carl Cotman z University of California w Irvine, uznał, że ćwiczenia fizyczne skuteczniej chro­nią przed uszkodzeniami wywołującymi chorobę Alzheimera oraz utratą pamięci niż jakikolwiek lek.

Szczególnie intrygujące są dowody na to, że nawet dalece za­awansowane zmiany patologiczne nie są nieuchronne. Mózgi niektó­rych osób w wieku podeszłym funkcjonują sprawnie, mimo że pełno w nich szkodliwych dla mózgu blaszek, jakie stwierdza się w chorobie Alzheimera. Jak to wyjaśnić? Naukowcy sugerują, że to sprawa określonego stylu życia: wyższe wykształcenie, duże grono znajomych i przyjaciół, oraz wykonywanie czynności stymulujących umysłowo mogą powiększyć tak zwaną rezerwę poznawczą mózgu i to na tyle, byśmy pokonali fizyczne uszkodzenia. W efekcie mózg funkcjonuje normalnie nawet wtedy, gdy wydaje się, że jest to już niemożliwe. To nam uświadamia, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, czego może dokonać ludzki mózg, kiedy go szturchamy, mobilizujemy, uspokaja­my i pobudzamy.

Doskonale opisuje to doktor Robert S. Wilson, neuropsycholog z Rush University: „Obecnie rozumiemy, że aktywność mózgu zależy nie tylko od genów, ale i od sposobu, w jaki żyjemy… Choroba, którą nazywamy alzheimerem, w dużym stopniu niezależna jest od blaszek i splątków”.

Najwyraźniej zdrowie twojego mózgu, podobnie jak i twojego ser­ca, w o wiele większym stopniu zależy od twoich wyborów, niż ci się wydaje. Wszyscy możemy coś zrobić, aby pomóc mózgowi przezwy­ciężyć ryzyko związane z podeszłym wiekiem.

Czym jest choroba alzheimera?

Choroba Alzheimera to najpowszechniejsza forma demencji, (co oznacza „utratę umysłu”), będąca powodem 60-80 procent wszystkich jej przypadków. Według ścisłej, naukowej definicji, demencja będąca skutkiem choroby Alzheimera to powolny postępujący zanik i kurczenie się mózgu, charakteryzujące się dwoma specyficznymi rodzajami uszkodzenia neuronów: tworzeniem się tzw. płytek starczych – złogów (inaczej: blaszek) lepkiej mazi o nazwie beta-amyloid, oraz splątków – kłębków złożonych z innej toksyny mózgowej o nazwie tau. Zdecydowanie jest to choroba wieku podeszłego i to wiek jest głównym czynnikiem ryzyka. Objawy rzadko kiedy pojawiają się przed sześćdziesiątym piątym rokiem życia, ale potem ryzyko podwaja się co pięć lat. Według Alzheimer Association mniej więcej połowa wszystkich ludzi w wieku powyżej osiemdziesięciu pięciu lat choruje na tę chorobę, co nie znaczy jednak, że to część „normalnego procesu starzenia się”. Alzheimer to choroba przewlekła, a nietypowe zaburzenia pamięci są znakiem ostrzegawczym.

Naukowcy definiowali dotychczas tę chorobę jako pojedynczą postać demencji, lecz – jak twierdzi dr Larson – w rzeczywistości jest ona bardziej skomplikowana. Najczęściej jest to połączenie demencji będącej skutkiem choroby Alzheimera, otępienia naczyniowego – czyli choroby naczyń krwionośnych w mózgu oraz czegoś, co nosi nazwę otępienia z ciałami Lewy ego, charakteryzującego się występowaniem złogów białka, którego obecność stwierdza się także w chorobie Parkinsona. Ogólne objawy wszystkich rodzajów demencji są takie same: głębokie deficyty poznawcze, w szczególności pamięciowe, a także motoryczne zaburzenia czynności, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie i zachowanie.

Podatność na chorobę Alzheimera i inne rodzaje demencji zależy od genów, ale nie one są czynnikiem decydującym. Pod wpływem twojego stylu życia i środowiska mogą ulec mutacji lub wzmocnieniu bądź osłabieniu. Ważna jest także umiejętność rozróżniania objawów wczesnych – przed sześćdziesiątym rokiem życia i późnych – po sześćdziesiątym roku życia. Wczesny początek choroby spowodowany jest mutacjami genetycznymi, a zatem jest silnie dziedziczny, ale zdarza się rzadko i dotyczy jedynie 5 procent wszystkich przypadków. Większym zagrożeniem dla niemal nas wszystkich jest choroba Alzheimera, która zaczyna się późno, i na którą wpływać mogą tak zwane geny podatności, takie jak ApoE4. Oznacza to, że osoby, które mają te geny, wykazują też większe predyspozycje do zachorowania na alzheimera, chociaż wcale nie są z góry na tę chorobę skazane. Ponadto istnieje możliwość ograniczenia działania tych genów we wczesnym etapie choroby, co w praktyce oznacza „wyleczenie” z alzheimera, zanim zmiany staną się nieodwracalne.

Co najważniejsze, naukowcy nie postrzegają już choroby Alzheimera jako nagłej katastrofy w mózgu spowodowanej podeszłym wiekiem; obecnie uważają, że to choroba rozwijająca się stopniowo na przestrzeni dziesięcioleci, na którą wpływ mają czynniki występujące w młodości, wieku średnim i podeszłym, takie jak odżywianie, infekcje, wykształcenie, cukrzyca, aktywność umysłowa i fizyczna. Ich wpływ na mózg zazwyczaj uwidacznia się dopiero wtedy, gdy osiągniemy wiek sześćdziesięciu, siedemdziesięciu lub osiemdziesięciu lat. Podobnie jak inne choroby przewlekłe, choroba Alzheimera wcale nie rozwija się nagle.

Powolna i niewidoczna neurodegeneracja może trwać dwadzieścia lub trzydzieści lat, zanim zaobserwujemy konkretne objawy. Funkcjonowanie mózgu stopniowo pogarsza się, w miarę jak neurony kurczą się i obumierają, przede wszystkim w tym obszarze mózgu, który odpowiada za funkcje poznawcze, zwłaszcza w korze czołowej i hipokampie, głównych ofiarach Alzheimera.

Najnowsze zdumiewające odkrycia, które stały się możliwe dzięki technikom obrazowania mózgu oraz badaniom płynu mózgowo- rdzeniowego, pozwalają dostrzec naukowcom najwcześniejsze niekorzystne zmiany w mózgu, dające objawy dopiero po latach. Stosując skomplikowane badanie tomografii pozytronowo-emisyjnej (PET), doktor nauk medycznych John C. Morris, dyrektor Alzheimer’s Disease Research Center przy Washington University w St. Louis, wykrywa blaszki toksycznego beta-amyloidu, oznakę choroby Alzheimera, w mózgu dużego odsetka osób w podeszłym wieku, które nie wykazują jednak jeszcze żadnych objawów pogorszenia sprawności umysłowej.

Pionierska praca Morrisa dowodzi, że zanim wystąpią objawy, możemy mówić o wstępnym okresie tylko pozornej normalności (zalążki choroby widoczne są w badanu PET), po którym przez mniej więcej dziesięć lat następuje stopniowe pogorszenie nazywane łagodnymi zaburzeniami poznawczymi (MCI) czy też dokładniej „wczesnym stadium choroby Alzheimera”. Morris i inni naukowcy mają nadzieję, że to właśnie w tym długotrwałym okresie zmian przedobjawowych i łagodnych zaburzeń uda się zdiagnozować jak najwięcej osób szczególnie narażonych na ryzyko choroby i zastosować metody leczenia o wiele lat opóźniające początek choroby Alzheimera lub całkowicie jej zapobiegające. Generalnie oznaczałoby to opóźnienie poważnych objawów aż do chwili śmierci z jakiegoś innego powodu.

Doktor nauk medycznych Laurel Coleman, geriatra z Maine, która jest członkiem zarządu Alzheimer’s Association, twierdzi: „Powiedzmy, że normalnie zachorowałbyś na alzheimera w wieku osiemdziesięciu dwóch lat. Może będziesz w stanie opóźnić chorobę do wieku, przykładowo, dziewięćdziesięciu dwóch lat”. Inny naukowiec zajmujący się chorobą Alzheimera, doktor Suzanne Tyas z University of Waterloo w Ontario, sugeruje, iż być może uda się tak bardzo opóźnić wystąpienie objawów alzheimera, że „pojawiłyby się one dopiero w wieku, którego większość z nas nie dożyje”.

Szansa interwencji i cofnięcia zegara w chorobie Alzheimera niesie ze sobą niezwykle ekscytujące implikacje. „Szacuje się, że gdybyśmy potrafili opóźnić wystąpienie choroby Alzheimera nawet tylko o pięć lat, zmniejszyłoby to liczbę nowych przypadków o połowę” – twierdzi doktor Suzanne Craft z University of Washington.