Archive for Maj, 2012

To, czego nie używasz, marnieje?

A gdybyś mógł zmniejszyć ryzyko wystąpienia demencji o połowę albo nawet o dwie trzecie tylko dzięki temu, że będziesz pobu­dzał mózg w wolnym czasie? Jak dowodzą badania przeprowadzone na Albert Einstein College of Medicine przy Yeshiva University jest to możliwe.

Niezależnie od tego, na ile wykorzystywałeś możliwości swojego mózgu w przeszłości lub ile rezerwy poznawczej posiadasz, zacho­wanie aktywności umysłowej w miarę starzenia się to jeden z najsku­teczniejszych sposobów zapobiegania demencji, twierdzi dr Char­les B. Hall, profesor Albert Einstein College of Medicine. Im więcej czynności pobudzających mózg wykonujesz codziennie, tym bardziej opóźniasz pogorszenie pamięci.

Doktor Hall sprawdzał w trakcie tzw. badania Bronx Aging Study, w jaki sposób 500 starszych kobiet i mężczyzn spędzało wolny czas. W roku 1983, kiedy badanie się zaczęło, żadna z tych osób w wieku od siedemdziesięciu pięciu do osiemdziesięciu pięciu lat nie chorowała na demencję. Z czasem u około 20 procent wystąpiły objawy demen­cji. Uderzający był fakt, że ci, którzy byli zaangażowani w największą liczbę zajęć pobudzających umysłowo – takich jak czytanie, pisanie, rozwiązywanie krzyżówek, gry planszowe lub karciane, uczestnictwo w grupach dyskusyjnych lub gra na instrumencie – mieli najmniejsze ryzyko „doświadczenia gwałtownego pogorszenia pamięci wynikają­cego z demencji”. Już wykonywanie zaledwie jednej dziennie czyn­ności pobudzającej mózg opóźniało wystąpienie utraty pamięci i de­mencji o dwa miesiące! Wniosek dr. Halla: „Odkryliśmy, że im więcej czynności pobudzających mózg wykonujesz i im częściej je podejmu­jesz, w tym lepszym stanie jesteś”.

To dotyczy wszystkich. Australijski neurolog dr Michael Valenzuela i jego współpracownicy z Prince of Wales Hospital w Sydney prze­analizowali wyniki dwudziestu dwóch badań, w których udział wzię­ło w sumie 29 tysięcy osób i doszli do wniosku, że w porównaniu do niskiego poziomu aktywności umysłowej, wysoki poziom zmniejsza ryzyko demencji o 46 procent. Korzyści płynące z takiej aktywności były szczególnie widoczne w późniejszych latach życia.

Badacze potrafią mierzyć wpływ aktywności umysłowej na mózg. Stosując rezonans magnetyczny i tomografię komputerową, mogą stwierdzić bezpośredni związek pomiędzy aktywnością umysłową a wzrostem ilości szarej materii i czynników neurotropowych – ma­łych białek, które odżywiają komórki nerwowe, w tym BDNF (czyn­nik neurotropowy pochodzenia mózgowego), które naukowcy żar­tobliwie nazywają „cudownym lekiem” dla komórek nerwowych. Aktywność umysłowa pobudza tworzenie się i podtrzymywanie nowych komórek mózgowych i synaps (centrów przewodzenia), a mo­że nawet i naczyń krwionośnych. Mówiąc krótko, aktywność umysło­wa wpływa korzystnie zarówno na anatomię, jak i funkcjonowanie mózgu.

Jeśli z niej zrezygnujesz, pojawia się ryzyko. Naukowcy odkryli, że mniejsza aktywność umysłowa sprawia, że niektóre funkcje poznaw­cze, a także i struktury mózgu przestają się rozwijać lub też nawet ich stan się pogarsza, co dowodzi, że to, czego nie używasz, marnieje. Za­tem brak aktywności umysłowej zbliża cię do pogorszenia pamięci i demencji.

Co robić? Przez całe życie bądź aktywny, zwłaszcza umysłowo. To oznacza spędzanie wolnego czasu w taki sposób, który pobudza twój mózg. Pamiętaj, że im większa aktywność umysłowa, tym lepiej funkcjonuje i rozwija się mózg. Jeśli codziennie wykonujesz jedną lub dwie takie czynności, zwiększ ich liczbę do trzech lub czterech.

Typowe objawy alzheimera

W wieku średnim niemal wszyscy mają gorszą pamięć, a nauka, przetwarzanie i przypominanie sobie informacji zajmuje wię­cej czasu. To normalne, ale ważne pytanie brzmi: jak można odróżnić normalne pogorszenie pamięci od oznak zbliżającego się alzheimera?

Fascynujące nowe badania przeprowadzone przez doktora nauk medycznych Barry’ego Reisberga, dyrektora Fisher Alzheimer’s Disease Program na New York University’s Langone Medical Center, wykazało, że prawdopodobnie sam najlepiej możesz się zdiagnozować. A oto dlaczego: wyjaśnia on, iż na długo przed pojawienie się oznak demencji najprawdopodobniej przejdziesz przez dwa eta­py utraty pamięci. Jeden z nich nosi nazwę łagodnego upośledzenia sprawności poznawczych (MCI) lub „wczesnego alzheimera” i za­zwyczaj poprzedza demencję mniej więcej o siedem lat. Na alzheime­ra zapada corocznie 10-15 procent osób z łagodnymi problemami po­znawczymi. Wielu jednak nie choruje; niektórzy nawet doświadczają poprawy, a nie istnieje jeden prosty wiarygodny test na MCI. Obja­wy nań wskazujące to: gubienie się w nieznanych miejscach, niemoż­ność znalezienia właściwego słowa lub przypomnienia sobie imienia/ nazwiska, zapominanie tego, co się właśnie przeczytało. Osoby na tym etapie zazwyczaj mają już zdiagnozowane zmiany patologiczne w mózgu.

Drugi, niedawno rozpoznany etap utraty pamięci, o nazwie: su­biektywne zaburzenia procesów poznawczych (SCI), występuje oko­ło piętnastu lat przed pojawieniem się MCI. Jedyny objaw SCI to poczucie, że coś jest nie tak z twoją pamięcią, chociaż obiektywne badania tego nie wykazują. Nie pamiętasz tak dobrze jak wcześniej imion ani tego, gdzie położyłeś kluczyki do samochodu. Ten najwcze­śniejszy etap utraty pamięci – „kiedy pacjent wie, a lekarz nie” – to zwiastun demencji pojawiający się ponad dwadzieścia lat przed nią, jak twierdzi Reisberg.

SCI zauważyć możesz tylko ty. Martwisz się swoją pamięcią, a masz sześćdziesiąt lat lub więcej? Czy uważasz, że twoja pamięć jest teraz gorsza niż rok temu? Jeśli tak, to możliwe, że pogarsza się ona w spo­sób nietypowy i możesz mieć SCI. Zanim jednak wpadniesz w panikę, musisz wiedzieć, że SCI występuje także w przebiegu pewnych cho­rób uleczalnych, takich jak depresja, niepokój, zaburzenia tarczycy, niedobór witaminy B12, tętniaki, urazy głowy oraz jako skutki ubocz­ne zażywania leków. Zatem SCI wcale nie oznacza demencji i może być odwracalne.

Jednakże, jak twierdzi Reisberg, własne podejrzenia, że coś jest nie tak z pamięcią, mniej więcej w połowie przypadków są słuszne. Przez siedem lat obserwował on 213 osób po sześćdziesiątce, które były zdrowe pod względem poznawczym; niektóre z nich martwiły się, że tracą pamięć, inne nie. Spośród tych, które się niepokoiły 54 procent doświadczało później MCI lub demencji, podczas gdy w grupie osób, niemartwiących się było to tylko 15 procent. Pomimo tego u 46 pro­cent osób, które miały SCI, nie wystąpiła symptomatyczna utrata pa­mięci w trakcie trwania badania. Zatem własne przeczucie, iż tracimy pamięć, nie zawsze oznacza faktyczne zmierzanie ku demencji.

 

Co robić? Jeśli obserwujesz, że twoja pamięć pogarsza się, potrak­tuj tę sytuację jako sposobność do interwencji i zatrzymania procesu. Im wcześniej to zrobisz, tym lepiej, a czasu na podjęcie działań jest dużo (dekada lub dwie). Przede wszystkim, poddaj się dokładnym badaniom lekarskim, aby stwierdzić, czy problemy z pamięcią nie są spowodowane jakąś uleczalną chorobą. Jeśli nie, skonsultuj się z neuro­logiem, najlepiej specjalizującym się w geriatrii lub demencji.

Bardzo ważne jest, aby nie ignorować najwcześniejszych skarg na pogarszanie się pamięci ani u siebie, ani u innych. Kiedy problemy z pamięcią osiągną już etap MCI, wtedy osoba chora zaczyna zaprze­czać, że coś jest nie tak. Im wcześniej więc zaburzenia pamięci zosta­ną rozpoznane, tym wcześniej możesz zatrzymać je i uratować mózg przed demencją.

Warzywa

Stosowanie diety śródziemnomorskiej, niezależnie od tego, gdzie mieszkasz, może uchronić twój mózg przed utratą pamięci i demencją. Badania niezmiennie potwierdzają, że to, co Grecy i Włosi jedzą tradycyjnie, to rzeczywiście pożywienie dla mózgu. Przestrze­ganie tej diety – bogatej w zielone warzywa liściaste, ryby, owoce, orzechy, warzywa strączkowe i odrobinę wina – zmniejsza o połowę ryzyko zachorowania na alzheimera.

Im ściślej stosujesz dietę, tym większe korzyści dla starzejącego się mózgu. W badaniu przeprowadzonym przez dr nauk medycznych Nikolaosa Scarmeasa z Columbia University College od Physicians and Surgeons stwierdzono, że ryzyko pojawienia się u osób star­szych z normalną pamięcią łagodnych zaburzeń poznawczych spadło o 28 procent u tych, którzy najściślej stosowali dietę śródziemnomor­ską, w porównaniu z tymi, którzy najmniej jej przestrzegali. Nawet ci, którzy tylko częściowo stosowali dietę, zmniejszyli dzięki temu ryzy­ko pogorszenia sprawności poznawczych o 17 procent.

Dla tych, którzy martwią się, że łagodna utrata pamięci może prze­rodzić się w chorobę Alzheimera, wieści są jeszcze lepsze. Ścisłe prze­strzeganie diety śródziemnomorskiej zmniejsza ryzyko zachorowania o 48 procent – niemal o połowę!

Dieta śródziemnomorska jest tak skuteczna, ponieważ nie zależy ona od jednego tylko typu pokarmu lub składników odżywczych. To bogate menu skomponowane z wielu złożonych substancji działają­cych korzystnie na mózg. Doktor Scarmeas zdolność ochrony komó­rek mózgowych przed uszkodzeniami oksydacyjnymi przepisuje licz­nym antyoksydantom (w tym witaminie C oraz E i karotenoidom) zawartym w oliwie z oliwek, czerwonym winie, owocach i warzywach, w szczególności pomidorach, cebuli i czosnku.

Częstokroć te same pokarmy zwalczają stany zapalne, które od­grywają dużą rolę w chorobie Alzheimera. Badanie poziomu białka C-relatywnego (CRP) we krwi, które jest miernikiem stanu zapalne­go, wykazało, że kobiety ściśle przestrzegające diety śródziemnomor­skiej miały go o 24 procent mniej niż kobiety, które stosowały zwykłą dietę, co dowiedli lekarze z Harvardu. Kwasy tłuszczowe omega-3 za­warte w rybach także mają silne właściwości przeciwzapalne, a oli­wa z oliwek, podstawa diety śródziemnomorskiej, zawiera substancje, przeciwdziałające powstawaniu neurofibrylarnych splątków tau, będą­cych oznaką alzheimera.

Co robić? Stosuj z zapałem dietę śródziemnomorską. Oto jak dr Scarmeas ją opisuje: „Tradycyjna dieta śródziemnomorska cha­rakteryzuje się wysokim spożyciem pokarmów roślinnych (warzyw, owoców, roślin strączkowych i zbóż); wysokim spożyciem oliwy z oliwek jako głównego źródła tłuszczów jednonienasyconych, ale niskim spożyciem tłuszczów nasyconych; umiarkowanym spożyciem ryb; ni­skim lub umiarkowanym spożyciem nabiału; niskim spożyciem mięsa drobiu oraz spożyciem wina w ilościach od niskich do umiarkowa­nych, zazwyczaj do posiłków”. Dodaje także, iż dieta śródziemnomor­ska obejmuje spożywanie słodyczy i czerwonego mięsa tylko dwa lub trzy razy w miesiącu.

Sprawniejszy mózg

Ludzie, którzy regularnie medytują, zazwyczaj mają więcej szarej substancji, potrafią na dłużej skupiać uwagę i wolniej tracą umie­jętności poznawcze w miarę starzenia się, jak twierdzi dr Giuseppe Pagnoni, docent i psychiatra pracujący na Emory University. Stosując skomplikowane badania, mające na celu .zmierzenie całkowitej ilości substancji szarej u osób badanych, odkrył on, że osoby niemedytujące wraz z wiekiem miały coraz mniej substancji szarej. Tymczasem u osób praktykujących Zen było inaczej! Ponadto ci, którzy medyto­wali, lepiej radzili sobie także podczas komputerowych testów bada­jących umiejętność nieprzerwanego skupienia uwagi.

Naukowcy z UCLA są zgodni, iż medytacja może pomóc wykształ­cić większy mózg. Rezonans magnetyczny wykazał, że osoby medytu­jące od dziesięciu do dziewięćdziesięciu minut dziennie przez okres od pięciu do czterdziestu sześciu lat miały więcej materii szarej w re­jonach mózgu związanych z pamięcią i emocjami niż osoby z grupy kontrolnej, które nie medytowały. Naukowcy twierdzą, że różnice w anatomii mózgu mogą pomóc wyjaśnić, dlaczego ludzie, którzy re­gularnie medytują, częściej odczuwają pozytywne emocje, są stabilni emocjonalnie i uważniejsi (to znaczy lepiej potrafią się skupić). Ta­jemnicą pozostaje, dlaczego medytacja tak skutecznie zmienia struk­turę mózgu. Oto teorie: być może w jakiś sposób zwiększa ona ilość neuronów, pobudza rozwój większych neuronów lub sprzyja tworze­niu się pewnych wzorców podczas powstawania sieci neuronów.

Zapobieganie kurczeniu się mózgu, które zazwyczaj towarzyszy starzeniu się, to nie jedyny sposób, w jaki medytacja może uchronić nasz mózg. Obniża ona bowiem ciśnienie krwi, łagodzi stres, depre­sję i stany zapalne, normalizuje poziom glukozy i insuliny we krwi, zwiększa dopływ krwi do mózgu – a są to czynniki związane z utra­tą pamięci, pogorszeniem sprawności poznawczych i chorobą Alzhei­mera.

Co zaskakujące, wiele badań naukowych potwierdza, że różne ty­py medytacji zapobiegają problemom poznawczym. Doktor nauk me­dycznych Andrew Newberg z University of Pennsylvania School of Medicine wykazał, iż codzienne dwudziestominutowe sesje medyta­cji jogicznej, znanej jako Kirtan Kriya, w ciągu ośmiu tygodni znaczą­co zwiększyły dopływ krwi do mózgu u osób w wieku od pięćdzie­sięciu dwóch do siedemdziesięciu siedmiu lat, u których pojawiło się łagodne upośledzenie umiejętności poznawczych. Szczególnie inte­resujące jest to, że medytacja zwiększyła aktywność mózgu w płacie czołowym, który odpowiada za procesy przypominania sobie i w naj­większym stopniu ulega uszkodzeniu pod wpływem choroby Alzhei­mera. Lepsze wyniki na testach pamięciowych dowiodły ponadto, że medytacja poprawia funkcje poznawcze. „Po raz pierwszy widzimy naukowe dowody na to, że medytacja daje mózgowi możliwość, aby sam się wzmacniał… a może nawet zapobiega chorobom neurodegeneracyjnym takim jak alzheimer” – wyjaśnia Newberg.

Co robić? Jeśli nie słyszałeś o medytacji, dowiedz się więcej o róż­nych jej rodzajach, aby przekonać się, który ci się najbardziej spodo­ba. Techniki są rozmaite, niekiedy związane z określoną pozycją lub mantrą (powtarzanie słowa lub wyrażenia), których celem jest wy­wołanie skupienia, a jednocześnie rozluźnienia. Poszukaj ośrodków medytacji w swojej okolicy. Możesz także kupić książki, płyty CD lub DVD wyjaśniające jak medytować.

Aby się zorientować w temacie i uzyskać informacje naukowe, wejdź na nastroję National Center for Complementary and Alternative Medicine of the National Institutes of Health. Centrum to wspiera badania nad korzyst­nym wpływem medytacji, w tym medytacji uważności oraz Medyta­cji Transcendentalnej (TM).

Praktykowanie medytacji nawet kilka minut dziennie pomaga za­chować sprawność umysłową w miarę starzenia się i zmniejszyć ryzy­ko zachorowania na alzheimera.

 

Rozważ medyczne zastosowanie marihuany

Być może myśl ta wydaje się teraz dziwaczna, absurdalna lub nie­poprawna politycznie, ale jeśli potwierdzą ją wiarygodne badania naukowe, może pojawić się na stronie Alzheimer Research Forum, zdominowanej przez wpływowe osoby z dziedziny badań nad móz­giem. Pożywką dla nich są niekonwencjonalne posty, dzięki którym pojawiają się nowe pomysły dotyczące alzheimera – tak jak ten opi­sujący przypadek babci z demencją, która przypadkowo zjadła cztery ciasteczka z marihuaną. Nie tylko jej się nie pogorszyło, ale wręcz po­lepszyło – i to za każdym z czterech zjedzonych smakołyków.

Nie wiadomo, czy ta anegdota jest prawdziwa, ale najnowsze ba­dania prowadzone przez czołowe instytucje faktycznie wykazują, że substancje zawarte w konopiach indyjskich mogą spowolnić patolo­giczne zmiany w mózgu u starzejących się zwierząt, a nawet pomóc im odzyskać pamięć.

Scripps Research Institute w Kalifornii ogłosił, iż aktywny skład­nik marihuany (delta-9-tetrahydro-kannabinol) jest nie tylko rów­nie skuteczny jak popularne leki przeciwko chorobie Alzheimera, ale nawet o wiele lepszy. W badaniach probówkowych THC zapobiegał tworzeniu się blaszek amyloidu zatykających mózg o 88 procent sku­teczniej niż Aricept i o 93 procent skuteczniej niż Cognex.

Doktor Gary L. Wenk, profesor psychologii i neurologii na Ohio State University, twierdzi nawet, że podawanie starym szczurom syn­tetycznego odpowiednika THC przyczyniło się do poprawy ich pa­mięci. Substancja ta pomogła odmłodzić pewne obszary ich mózgów. Wenk przypisuje marihuanie silne działanie przeciwzapalne, a stany zapalne w mózgu, to jego zdaniem, główna przyczyna alzheimera; THC przenika przez barierę krew-mózg lepiej niż jakakolwiek bada­na do tej pory substancja.

Oczywiście naukowcy nie zalecają stosowania nielegalnej dziś ma­rihuany w celu zapobieżenia chorobie Alzheimera lub leczenia jej. Wenk szuka więc legalnych sposobów wprowadzenia do mózgu bar­dzo niewielkich dawek substancji przeciwdziałającej chorobie bez wywołania efektu odurzającego. Twierdzi, iż jedna z możliwości to plastry z zawartością marihuany stosowanej do celów medycznych, dzięki którym bardzo niewielkie, niewywołujące odurzenia dawki THC przenikałyby przez skórę. Ma nadzieję, iż pomogłoby to uchro­nić osoby narażone na wysokie ryzyko alzheimera, zanim stan zapalny i objawy przerodzą się w stadium zaawansowane.

Co robić? Prawdę mówiąc niewiele. Warto jednak być otwartym na nowości, twierdzi dr Wenk. Legalną stosowanie marihuany i syn­tetycznego THC do celów medycznych staje się coraz popularniej­sze. W tajemniczym i strasznym świecie choroby Alzheimera być mo­że będziemy musieli rozważyć także i te „dziwne pomysły”, jak dodaje inny naukowiec. Na razie nie należy sięgać po marihuanę w ramach zapobiegania utracie pamięci lub chorobie Alzheimera. Palenie zwy­kłego tytoniu i marihuany jest potencjalnie szkodliwe.

Poznaj zagrożenia związane z jedzeniem mięsa

Duże brytyjskie badanie przeprowadzone w siedmiu krajach przy udziale 15 tysięcy osób starszych wykazało, że im więcej mię­sa spożywasz, tym większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia de­mencji. Generalnie, osoby, które jadły mięso, były o 20 procent bar­dziej narażone na demencję niż ci, którzy go nie jadali, stwierdził dr Emiliano Albanese z Kings College London, który przeprowadzał to badanie. Z kolei badania przeprowadzone niedawno na Columbia University w Nowym Jorku dowiodły, że mięso i podroby zwiększa­ły ryzyko zachorowania na alzheimera u osób starszych. Naukowcy z Loma Linda University w Kalifornii poinformowali, że ci z bada­nych, którzy jedli duże ilości mięsa, mieli ponad dwukrotnie wyższe ryzyko wystąpienia demencji niż wegetarianie.

Informacja ta nie powinna być zaskoczeniem. Mięso sprzyja cho­robom, które obwinia się o to, że prowadzą do alzheimera. Jest ono również głównym źródłem kwasu arachidonowego, wywołujące­go stany zapalne. Podczas gotowania mięsa wytwarzają się niezwy­kle toksyczne substancje znane jako aminy heterocykliczne (HCA).

Są to wolne rodniki, które zaciekle atakują komórki, wywołując uszko­dzenia oksydacyjne, a te, jak dowiedziono, pogarszają pamięć i choro­bę Alzheimera wywołane podeszłym wiekiem. Tak się składa, że HCA powodują również raka. Ponieważ powstają głęboko we wnętrzu mię­sa na skutek reakcji chemicznych zachodzących w białku pod wpły­wem wysokiej temperatury, zatem nie można ich usunąć. Dodatkowo, mięso jest głównym źródłem żelaza hemowego, a badania dowodzą, że nadmiar tego żelaza w mózgu sprzyja neurodegeneracji i demencji.

A są jeszcze groźne nitrozaminy, które powstają w mięsie konser­wowanym na skutek działania azotynu sodu oraz w organizmie po zjedzeniu takiego mięsa. Zalicza się do nich szynkę, parówki, boczek, salami, kiełbasę bolońską, pastrami i wszelkie rodzaje mięs podawa­nych na zimno. Badanie przeprowadzone niedawno, którego wyniki opublikowano w „Journal of Alzheimer’s Disease” łączy zwiększają­cą się liczbę zgonów spowodowanych chorobą Alzheimera (jak rów­nież chorobą Parkinsona i cukrzycą) bezpośrednio ze zwiększonym narażeniem na nitrozaminy. „To szokujące” – komentuje czołowy na­ukowiec, dr nauk medycznych Suzanne de la Monte, neuropatolog z Brown University’s Warren Alpert Medical School w Providence. „Trzeba naprawdę uważać i unikać tego, jak tylko się da”. Po zbadaniu streptozotocyny, podobnego do nitrozaminy leku, który u zwierząt la­boratoryjnych mógł wywołać alzheimera, zaczęła ona podejrzewać, że nitrozamina jest niebezpieczna. Zastanawiała się, czy w takim ra­zie nitrozaminy zawarte w mięsie mogą działać tak samo. I doszła do wniosku, że tak.

Co robić? Ogranicz spożycie czerwonego mięsa, czyli wołowiny, wieprzowiny, cielęciny i jagnięciny, a w szczególności mięs wędzo­nych – szynki, mięs podawanych na zimno, parówek i boczku. Wszyst­kie one sprzyjają uszkodzeniom mózgu, co prowadzi do szybszego pogorszenia pamięci, demencji i choroby Alzheimera. A co z mięsem drobiowym? To także mięso, ale naukowcy z Columbia University odkryli, że chroni ono przed tą chorobą. Zatem można nim zastąpić czerwone mięso, choć lepsze byłyby ryby.

Zawrzyj związek małżeński

Spróbuj zrobić następujący nietypowy test na alzheimera: spójrz na swój palec serdeczny (ten obok najmniejszego palca) lewej dłoni. Zgadza się – chodzi o stan cywilny. To ważna wskazówka, jak dowio­dło duże badanie przeprowadzone w Szwecji i Finlandii. Posiadanie żony, męża albo partnera chroni przed alzheimerem. Życie w poje­dynkę zwiększa ryzyko; odnosi się to w szczególności do kobiet.

A oto szczegóły. Naukowcy akademiccy zebrali szczegółowe in­formacje o około 1500 osób w średnim wieku, a następnie dwadzie­ścia jeden lat później zbadali, czy nie wykazują one oznak demencji. Związek z posiadaniem partnera był uderzający. Posiadanie partne­ra, gdy jest się w wieku średnim (około pięćdziesiątki), zmniejsza ry­zyko pogorszenia sprawności poznawczych po sześćdziesiątce piątce o 50 procent, podczas gdy osoby samotne w tym samym wieku (roz­wiedzione, owdowiałe, nigdy nie będące w związku) miały dwu lub trzykrotnie wyższe ryzyko demencji w późniejszym życiu.

W przypadku samotnych wdów ryzyko alzheimera było sześcio­krotnie wyższe. Najbardziej narażone były wdowy, które mieszkały same i do tego były nosicielkami genu ApoE4. U nich ryzyko wzrasta­ło czternastokrotnie w porównaniu z osobami żyjącymi z kimś i nie podatnymi genetycznie na tę chorobę.

Jak to wyjaśnić? To doprawdy zdumiewające, iż społeczne i emo­cjonalne więzi małżeńskie i partnerskie mogą mieć tak silny wpływ na zaburzenia i objawy choroby mózgu tak niszczycielskiej jak alzheimer. Naukowcy formułują teorię, iż intensywne interakcje społeczne tworzą rezerwę poznawczą, która zwiększa odporność na alzheimera i utratę pamięci. Ale do tej chwili tajemnicą pozostaje, dlaczego osoby samotne są narażone na tak wielkie ryzyko.

Co robić? Jeśli masz współmałżonka lub partnera, jesteś szczęścia­rzem. Jeśli nie masz, znajdź go sobie lub zrekompensuj ten brak, na­wiązując bliskie relacje z dużą grupą przyjaciół i krewnych. Wszelkie tego typu kontakty sprawiają, że mózg jest szczęśliwszy i zdrowszy, a widmo alzheimera oddala się.

Nie bądź samotny

Samotność to nie to samo co bycie samemu, twierdzi dr Robert S. Wilson z Rush University, psycholog i główny autor badań nad samotnością i ryzykiem alzheimera. „Samotność to nie tylko izolacja społeczna, to izolacja emocjonalna” – wyjaśnia. „To nie tylko bycie sa­memu, lecz poczucie, że jest się samotnym”.

Aby zmierzyć poziom poczucia samotności, Wilson i jego współ­pracownicy zapytali 800 osób, w jakim stopniu zgadzają się ze stwier­dzeniami takimi jak: „Doświadczam ogólnego poczucia pustki” „Brakuje mi obecności innych”, „Czuję, że mam za mało przyjaciół”, „Często czuję się opuszczony”, „Brakuje mi naprawdę dobrego przy­jaciela”.

Samotność okazała się głównym prognostykiem alzheimera. Oso­by, które czuły się najbardziej samotne, miały dwukrotnie wyższe ry­zyko zachorowania na alzheimera niż osoby, które uzyskały najniższe wyniki w teście mierzącym samotność. Ponadto w okresie czterech lat u najbardziej samotnych w najszybszym tempie pogarszały się róż­ne rodzaje pamięci oraz funkcje poznawcze.

Nie wiadomo, dlaczego samotność tak źle wpływa na mózg. Wil­son spekuluje, że może ona w jakiś sposób narażać na szwank układ neuronów. Przykładowo, u zwierząt trzymanych w izolacji społecz­nej skurczyły się komórki nerwowe w obszarach mózgu krytycznych dla procesów pamięciowych, w efekcie czego pogarszała się też ich pamięć. Jego badanie pozwala wnioskować, że w przypadku niektó­rych samotnych osób satysfakcja z tych kontaktów społecznych, ja­kie mają, może w większym stopniu zapobiegać chorobie Alzheimera niż posiadanie szerokiego grona przyjaciół. Pewne osoby twierdzą, że czują się samotne nawet wtedy, kiedy wydaje się, że mają przyjaciół i są aktywne towarzysko.

Komu grozi największe ryzyko? Jak wskazuje niedawno przepro­wadzone w Australii badanie przede wszystkim osobom starszym, które mieszkają same i którym zmarł współmałżonek lub bliski przy­jaciel. Wykazało ono także, iż mniej samotni są ludzie starsi, którzy utrzymują kontakty z rodziną (zwłaszcza dziećmi i wnukami), przy­jaźnią się z ludźmi młodszymi od siebie, chodzą na spotkania towa­rzyskie, mają jakieś zwierzę, spędzają czas na uprawianiu ogródka lub czytaniu.

Co robić? Sprawa nie jest prosta, ponieważ samotność można od­czuwać w każdym wieku i w większym stopniu może być ona cechą osobowości niż kwestią okoliczności, twierdzi Wilson. Sugeruje on terapię i być może antydepresanty (samotność wiąże się z depresją), by powstrzymać pogarszanie się sprawności poznawczych. Ponadto należy unikać izolacji towarzyskiej, .nasila ona bowiem poczucie sa­motności. Jeśli znasz osoby starsze, które są samotne, wyciągnij do nich rękę. Każdy kontakt towarzyski się liczy. Nie pozwól mózgowi umrzeć z samotności.

Unikaj niedoboru leptyny

Hormon, który tłumi głód i mówi twojemu mózgowi, kiedy prze­stać jeść, bo już się nasyciłeś, może również chronić mózg przed uszkodzeniami prowadzącymi do alzheimera. Bardzo ciekawe bada­nie przeprowadzone przez naukowców z Boston University dowio­dło, że jeśli poziom hormonu głodu, czyli leptyny, jest wysoki, masz czterokrotnie mniejsze ryzyko zachorowania na alzheimera niż osoby z niskim poziomem.

Doktor nauk medycznych Wolfgang Lieb i jego współpracowni­cy zmierzyli poziom leptyny we krwi dużej grupy kobiet i mężczyzn w starszym wieku, a następnie obserwowali uczestników tego badania przez kolejne dwanaście lat, aby przekonać się, kto z nich zachoruje na alzheimera. Ryzyko wynosiło 25 procent u tych, którzy mieli najniższy poziom leptyny, a 6 procent u tych, którzy mieli poziom najwyższy – jest to czterokrotna różnica. Inny naukowiec badający leptynę, dr nauk medycznych J. Wesson Ashfordze Stanford University stwierdził, iż jest to ważny czynnik, niemal tak ryzykowny, jak posiadanie genu ApoE4. „Oznacza to, że gdyby można było u osób z niskim poziomem lepty­ny podnieść jej poziom, to można by opóźnić zachorowanie na alzhei­mera o dziesięć lat” – komentuje Ashford.

Ponadto rezonans magnetyczny wykazał, że seniorzy z wyższym poziomem leptyny mieli większy obszar hipokampu, czyli tego klu­czowego dla pamięci, niż osoby z niskim poziomem. Jednak wyso­ki poziom leptyny nie zmniejszył ryzyka demencji u osób otyłych, prawdopodobnie dlatego, że wykształca się u nich odporność na tę substancję, tak jak u wielu wykształca się insulinooporność. Leptynę wydzielają komórki tłuszczowe i dlatego ma ona związek z otyłością i cukrzycą.

Inne badania sugerują, że leptyna spowalnia pogarszanie się funk­cji poznawczych. Osoby starsze z wysokim poziomem leptyny we krwi miały o 34 procent niższe ryzyko pogorszenia sprawności po­znawczych niż osoby z niskim jej poziomem, jak wykazało badanie z udziałem 2871 osób przeprowadzone przez dr nauk medycznych Karen Holden z University of California w San Francisco.

Dla wielu badaczy informacja, iż leptyna odgrywa rolę w chorobie Alzheimera wcale nie jest zaskoczeniem. U zwierząt bowiem leptyna poprawia pamięć i obniża w mózgu poziom blaszek amyloidu i tau, czyli charakterystycznych oznak alzheimera.

Co robić? Nie do końca rozumiemy zmiany poziomu leptyny, ale te same czynniki, które zwalczają cukrzycę, najwyraźniej podnoszą także poziom leptyny. Eksperci twierdzą, iż najważniejsze to wyro­bić sobie nawyk regularnego wykonywania ćwiczeń aerobowych, bo­wiem to one sprawiają, że leptyna staję się bardziej efektywna. Nale­ży także ograniczyć spożycie cukru, zwłaszcza fruktozy, jaka znajduje się w wysokofruktozowym syropie kukurydzianym; dieta bogata we fruktozę może wywoływać odporność na leptynę (fruktoza w natural­ny sposób występująca w owocach prawdopodobnie nie jest niebezpieczna). Jedz także tłuste ryby i przyjmuj suplementy oleju rybnego; kwas tłuszczowy omega-3 wpływa korzystnie na leptynę. Ogranicz tłuszcze zwierzęce i tłuszcze trans; gdy zwierzętom laboratoryjnym zmieniono dietę z wysokotłuszczowej na niskotłuszczową, poziom leptyny unormował się u nich. Kontroluj także poziom cukru we krwi oraz walcz z otyłością, bowiem oba te czynniki wpływają negatywnie na leptynę.

Pokochaj język

Umiejętność mówienia i pisania o skomplikowanych sprawach w sposób jasny i precyzyjny już od wczesnych lat sprawia, że spa­da prawdopodobieństwo zachorowania na alzheimera w późniejszym życiu. A te wcześnie rozwinięte umiejętności językowe procentują na­wet wtedy, gdy wystąpią poważne, objawy patologiczne, pasujące do diagnozy alzheimera. To fascynujący wniosek wyciągnięty z badania przeprowadzonego z udziałem ponad 600 kobiet w podeszłym wie­ku, które uczestniczyły w tak zwanym Badaniu Zakonnic.

Znana naukowiec doktor Suzanne Tyas z University of Waterloo w Ontario przyjrzała się wypracowaniom pisanym przez zakonnice tuż po wstąpieniu do zakonu, czyli przed dwudziestym rokiem ży­cia lub zaraz po nim. Autobiograficzne wypracowania oceniane były pod kątem „spoistości idei” oraz „złożoności gramatycznej”. Chodzi­ło o to, by porównać literacką jakość wczesnych wypracowań ze sta­nem umiejętności poznawczych każdej z zakonnic w wieku starszym, uwzględniając jednocześnie zakres uszkodzeń mózgu.

Dokonano zdumiewającego odkrycia: zakonnice wykazujące w młodości zdolności literackie, w wieku lat siedemdziesięciu, osiem­dziesięciu i dziewięćdziesięciu miały większe szanse uchronić się przed demencją niż te, które zaczynały z mniejszymi zdolnościami językowymi. Spośród 180 kobiet biorących udział w badaniu, oko­ło jednej trzeciej miało uszkodzenia mózgu, uzasadniające zdiagnozowanie alzheimera, ale tylko połowa zakonnic z uszkodzeniami mózgu kiedykolwiek wykazywała objawy demencji. Co ważne, kobiety te, 75 procent wszystkich z najwyższymi zdolnościami językowymi, w porównaniu z 25 procentami pozostałych kobiet, miały od siedmiu do ośmiu razy większe szanse, że nie zachorują na alzheimera, pomi­mo uszkodzenia mózgu wskazującego na tę chorobę.

Doktor Tyas sugeruje, że „uzdolnienia lingwistyczne mogą być jedną z tych cech ujawniających się we wczesnym okresie życia, któ­re odzwierciedlają zdolność tworzenia rezerwy poznawczej, a zatem pomagają nam powstrzymać kliniczne przejawy alzheimera”. Mówiąc krótko, mózg, który w młodym wieku przejawia większe zdolności lingwistyczne, może na starość przeciwdziałać chorobie Alzheimera.

Posługiwanie się już od dzieciństwa dwoma językami również opóźnia wystąpienie objawów demencji o cztery lata, jak dowodzi ka­nadyjskie badanie przeprowadzone przez dr Ellen Białystok, profe­sor psychologii na York University. U osób biegle posługujących się dwoma językami demencja występowała przeciętnie w wieku 75,5 lat, natomiast u osób jednojęzycznych, średnio w wieku 71,4 lat. Z ko­lei naukowcy z Izraela odkryli, że im więcej języków znała, i to czyn­nie, osoba starsza, w tym lepszym stanie poznawczym była. Wnio­sek: posługiwanie się więcej niż jednym językiem nieustannie ćwiczy i wzmacnia mózg.

Co robić? Jeśli jesteś młody, zainteresuj się literaturą. Jeśli jesteś starszy, dużo czytaj i wyrażaj swoje myśli na piśmie. Rozważ też na­ukę języków obcych. Zapisz się na kursy pisarstwa. Umożliwiaj swo­im dzieciom kontakt z innymi językami. Badania wykazują, że nie­ustanne nabywanie zdolności lingwistycznych pobudza umysł i to niezależnie od wieku. „Zalecenie uczenia się języków jako takiej for­my ćwiczenia umysłu, która może obniżyć ryzyko alzheimera, wyda­je się logiczne” – twierdzi dr nauk medycznych Samuel Gandy, profe­sor zajmujący się badaniami nad chorobą Alzheimera w Mount Sinai School of Medicine w Nowym Jorku.